Dlaczego ciosy na korpus są groźniejsze, niż się wydaje
Rola żeber i wątroby: co faktycznie chronisz
Większość ludzi instynktownie chroni głowę, ale to korpus często decyduje, czy będziesz w stanie dalej się bronić. Pod żebrami znajdują się narządy, bez których ciało natychmiast „siada”: wątroba, śledziona, żołądek, nerki, a centralnie – splot słoneczny. Żebra tworzą naturalną klatkę ochronną, ale między nimi są luki, a dolne, tzw. pływające żebra, są dużo bardziej narażone na uderzenia.
Wątroba leży głównie po prawej stronie, pod dolnymi żebrami. Jest duża, miękka i bardzo wrażliwa na nagły ucisk. Gdy ktoś trafi cię mocnym sierpem lub hakiem w tę okolicę, ciało reaguje jak po wyłączeniu prądu – mięśnie odmawiają współpracy, nogi robią się jak z waty. Nawet jeśli głowa i mózg są nienaruszone, nie jesteś w stanie utrzymać gardy ani równowagi.
Żebra chronią płuca i serce, ale przy mocnym ciosie mogą pękać lub się rysować. Nawet lekkie złamanie sprawia, że każdy oddech boli jak wbijanie noża. W realnej bójce taki ból wystarczy, byś nie był w stanie robić gwałtownych ruchów ani odruchowo skręcać tułowia – a to natychmiast obniża szansę na obronę przed kolejną serią ciosów.
Skutki mocnego ciosu na wątrobę: „wyłącznik” ciała
Mocny cios na wątrobę nie wygląda dramatycznie. Z boku widać po prostu hak lub sierp na korpus, lekkie trafienie, a jednak trafiony człowiek nagle się składa, klęka lub siada na ziemi. Dzieje się tak, ponieważ wątroba jest niezwykle unerwiona, a nagły ucisk wywołuje coś w rodzaju silnego, odruchowego „szoku” ciała.
Objawia się to bardzo charakterystycznie:
- nagły, przeszywający ból po prawej stronie pod żebrami,
- odruchowe zgięcie w pół i próba objęcia miejsca bólu rękami,
- trudność z wzięciem głębokiego oddechu, wrażenie „braku powietrza”,
- chwilowy paraliż – chcesz podnieść ręce, ale mięśnie jakby odmawiają posłuszeństwa.
Dlatego cios w wątrobę, nawet średnio mocny, może zakończyć starcie równie skutecznie jak uderzenie w szczękę. Różnica jest taka, że przy korpusie nie zawsze od razu widać, co się stało. Z punktu widzenia obrony oznacza to jedno: jeżeli dopuścisz taki cios, możesz nie mieć już drugiej szansy na poprawę gardy.
Dlaczego w ulicznej bójce ludzie nagle „siadają” bez ciosu w głowę
W zamieszaniu wiele osób patrzy jedynie na głowę – tam intuicyjnie szukają przyczyny nokautu. Tymczasem w ulicznej bójce bardzo często powodem „złożenia” człowieka jest właśnie cios na korpus: wątrobę, splot słoneczny lub pływające żebra. Jeden precyzyjny hak na żebra, zadany z bliskiej odległości, potrafi wyłączyć z walki dużo szybciej niż chaotyczne machanie rękami po twarzy.
Warto uświadomić sobie, że agresor w stresie też działa instynktownie. Jeśli widzi, że pilnujesz głowy, zaczyna „kopać w drzwi boczne” – uderza tam, gdzie widzi kawałek odsłoniętego ciała, czyli właśnie w bok tułowia. Szczególnie niebezpieczne są krótkie, niewidoczne dla obserwatora haki na korpus z klinczu lub półdystansu. Czasami nawet nie widzisz ręki, tylko nagle czujesz ból i brak sił.
Cios w korpus a panika i utrata kontroli
Ból głowy można „przełknąć”, często da się go zignorować na kilka sekund. Ostry ból w korpusie, szczególnie połączony z problemem z oddychaniem, działa zupełnie inaczej. Pojawia się panika: „Nie mogę złapać oddechu”, „Coś mi pękło”, „Zaraz zemdleję”. Taki stan błyskawicznie niszczy koncentrację na obronie.
Najgorsze jest to, że ciało samo z siebie składa się w pół i opuszcza ręce w stronę źródła bólu. Dokładnie tego potrzebuje atakujący, bo otrzymuje odsłoniętą głowę – idealną do kolejnego, kończącego ciosu. Dlatego skuteczna obrona żeber i wątroby to nie jest „dodatkowy luksus”, ale warunek utrzymania gardy na głowie i przetrwania całej pierwszej fali ataku.
Anatomia w praktyce: gdzie naprawdę jest wątroba i „dziura” w żebrach
Prosty „mapnik” na własnym ciele
Zanim zaczniesz ćwiczyć obronę żeber i wątroby, dobrze jest dokładnie wiedzieć, co właściwie chronisz. Można to zrobić bez książek anatomicznych – wystarczą dłonie i lustro. Stań bokiem do lustra, rozluźnij brzuch i żebra. Palcami prawej dłoni wyczuj dolną krawędź łuku żebrowego po prawej stronie. Tuż pod tą krawędzią, mniej więcej od środka ciała aż prawie do boku, leży wątroba.
Kilka punktów orientacyjnych:
- Wątroba – prawa strona pod łukiem żebrowym. Nieco z przodu, lekko z boku.
- Splot słoneczny – środek tułowia, pod mostkiem, w miejscu gdzie żebra „się rozchodzą”.
- Pływające żebra – zupełnie dolne, boczne żebra, które nie łączą się z mostkiem. Można je wyczuć jako ruchome, miękkie końcówki.
Dotknij tych miejsc, lekko uciskając – już sam delikatny nacisk w okolicy splotu i wątroby daje nieprzyjemne uczucie. To dobry sygnał: właśnie te punkty trzeba brutalnie chronić w walce. Świadomość, gdzie są, pomaga też szybciej reagować, gdy widzisz nadchodzący cios – rozpoznajesz, czy leci „w żebra”, czy „w dziurę”.
Główne strefy ryzyka na korpusie
Korpus nie jest jednakowo wrażliwy na całej powierzchni. Są obszary „bezpieczniejsze”, gdzie mięśnie brzucha i klatki lepiej amortyzują uderzenia, oraz takie, gdzie każde trafienie jest dużo groźniejsze. Dla obrony najważniejsze są trzy strefy ryzyka:
- Prawa strona pod łukiem żebrowym – klasyczny cel ciosów na wątrobę. Atakowany jest zwykle sierpem lub hakiem, gdy skręcasz się lekko w lewo lub opuszczasz prawy łokieć.
- Splot słoneczny (solar) – centralny punkt pomiędzy końcem mostka a pępkiem. Cios prosty w to miejsce może odebrać dech i wywołać silny skurcz przepony.
- Pływające żebra – dolne, boczne żebra, szczególnie po lewej stronie. Tutaj kierowane są krótkie haki i kopnięcia; uszkodzenie tych żeber bardzo utrudnia dalszy ruch.
Mięśnie brzucha pomiędzy tymi strefami da się w pewnym stopniu „zahartować”. Regularne napinanie, trening brzucha, lekkie uderzenia w kontrolowanych warunkach – to wszystko zmniejsza wrażliwość. Jednak samą wątrobę, śledzionę czy splot chroni przede wszystkim kościec i łokieć. Bez prawidłowego ustawienia kości i gardy, żadne mięśnie nie uratują przed dobrze trafionym hakiem.
Typowe kąty ataku na żebra i wątrobę
W realnym starciu ciosy na korpus padają z kilku charakterystycznych kierunków. Znając je, łatwiej przewidzieć, gdzie poleci ręka agresora i jaką drogą może dojść do żeber lub wątroby.
- Sierp na korpus – szeroki, półkolisty cios, zwykle zadawany ręką tylną (mocniejszą). Lecie w dół i do środka, celując pod łuk żebrowy. Dla broniącego wygląda jak ruch „po przekątnej” z zewnątrz w stronę środka ciała.
- Hak na żebra – krótszy, bardziej ciasny niż sierp, bywa zadawany z bliskiego dystansu. Lecie mniej więcej poziomo lub lekko pod kątem w górę, uderzając w boczną część żeber.
- Cios prosty w splot słoneczny – wygląda jak normalny prosty w brzuch, ale kierowany jest wyżej, pod mostek. W stresowej bójce ktoś może nawet próbować „pchnąć pięścią” w to miejsce.
- Podbródkowy w żebra – rzadziej spotykany u laików, ale w półdystansie doświadczony napastnik może „podnieść” cios, celując pod żebra od dołu.
Każdy z tych kątów wymaga trochę innej reakcji, ale wszystkie łączy jedno: jeśli opuścisz ręce z głowy, żeby łapać ciosy na brzuch „gołymi mięśniami”, wystawiasz się na natychmiastowy atak w twarz.
Co chronią mięśnie, a co musi przejąć kościec i łokieć
Mięśnie brzucha, skośne i dolne mięśnie klatki działają jak amortyzacja. Dobrze wytrenowany brzuch pozwala wytrzymać lekkie i średnie ciosy w mięśnie, zwłaszcza jeśli je w ostatnim momencie napniesz. Jednak żaden „kaloryfer” nie zastąpi twardej bariery, którą tworzą żebra i ustawiony łokieć.
W praktyce można to uprościć:
- Ciosy na „mięsień” (środek brzucha, boczne partie bezpośrednio na mięśnie) – da się częściowo znieść napięciem, wychyleniem tułowia i lekkim skrętem bioder.
- Ciosy na „dziury” (wątroba, splot, pływające żebra) – wymagają przyniesienia pod cios kości: żebra, łokcia, przedramienia. Samo spięcie brzucha tu nie wystarczy.
Dlatego schemat obrony żeber i wątroby powinien zawsze opierać się na dwóch filarach: pozycja i kąt ciała (żeby cios spłynął po kościach) oraz łokieć i przedramię jako ruchoma tarcza, która domyka luki między żebrami a biodrami.
Zasady ogólne: jak bronić korpus bez odkrywania głowy
Priorytet: „garda najpierw głowa, potem korpus”
W sytuacji realnego zagrożenia pierwsza zasada jest brutalnie prosta: głowa ma pierwszeństwo przed korpusem. Uderzenie w szczękę może skończyć się natychmiastową utratą przytomności, uderzenie w korpus – bólem, ale zwykle zostawia kilka sekund na reakcję. Dlatego każde opuszczenie rąk z twarzy jest ryzykowne.
Nie oznacza to jednak, że korpus ma zostać „nagim celem”. Chodzi o sposób myślenia: gdy widzisz nadlatujący cios, nie wolno ci rezygnować z ochrony głowy po to, by desperacko osłonić brzuch czy żebra. Zamiast tego uczysz się takich ruchów łokciem, barkiem, biodrem i tułowiem, które dodają ochronę korpusu bez rozklejania gardy na głowie.
Obrona korpusu zaczyna się od nóg, nie od rąk
Większość ludzi myśli o obronie żeber i wątroby w kategoriach „gdzie ustawić ręce”. Tymczasem pierwsza linia obrony to nogi i pozycja. Jeśli umiesz lekko zmienić dystans, odchylić się całym ciałem, zrobić krok w bok – wiele ciosów na korpus po prostu nie dojdzie do pełnej głębokości.
Prosty przykład: agresor zamachuje się szerokim sierpem na twoją prawą stronę. Jeśli tylko cofniesz prawą nogę o pół kroku i lekko obrócisz biodra w lewo, jego pięść trafi bardziej w bok pleców lub zsunie się po żebrach. Ten sam cios przy „zabetonowanych” nogach i prostym tułowiu wejdzie prosto w wątrobę.
Stąd kluczowy nawyk: na każdy atak ciałem reaguje całe ciało, nie tylko jedna ręka. Lekki krok, skręt bioder, ugięcie kolan – to wszystko zmniejsza siłę ciosu na korpus, jeszcze zanim dojdzie do kontaktu z rękami.
Minimalne ruchy: zasłonić dużo, nie otwierając twarzy
Skuteczna obrona na korpus nie przypomina gwałtownego „zamiatania” łokciami w dół. Im większy, szerszy ruch, tym większa szansa, że odkryjesz szczękę i skronie. Zamiast tego uczysz się minimalnych korekt – przesunięcia łokcia o kilka centymetrów, lekkiego dociśnięcia przedramienia do żebra, obrotu barku.
Dobry obraz: wyobraź sobie, że twoje łokcie są przyklejone do żeber elastyczną taśmą. Gdy schodzisz łokciem do obrony wątroby, robisz to po łuku, dociągając go do biodra, ale górna część ręki wciąż „przytula” się do żebra. Jednocześnie druga ręka nie odkleja się od skroni. W praktyce wygląda to skromnie, niemal niepozornie, a jednak buduje solidną ścianę między ciosami a twoim korpusem.
Pozycja, garda, ruch tułowia – trzy elementy jednej tarczy
Obrona żeber i wątroby bez odsłaniania głowy to nie jest pojedynczy trik, tylko połączenie trzech elementów:
Synchronizacja trzech filarów w praktyce
Najprościej widać to w momencie, gdy naprawdę „coś leci” na dół. Przykład: napastnik rzuca prawy sierp na twoją wątrobę. Jeśli stoisz w pozycji klasycznej (lewa noga z przodu), cały zestaw ruchów może wyglądać tak:
- Pozycja – minimalny półkrok prawą nogą do tyłu i lekki skręt bioder w lewo, żeby cios zszedł bardziej po ukosie po żebrach, a nie wbił się prostopadle.
- Garda – prawa ręka zostaje przy skroni, nie opada; pracuje głównie łokieć, który „przykleja się” do biodra, zamykając dojście do wątroby.
- Tułów – niewielkie zgięcie w kolanach i zejście ciężarem trochę w dół, żeby obniżyć cel i „schować” korpus za łokciem i żebrami.
Z zewnątrz wygląda to prawie jak drobna korekta pozycji, a nie dramatyczna obrona. Jednak dzięki temu głowa nadal jest zakryta, cios traci głębię, a większą część siły przejmuje łokieć i żebra, nie sama wątroba.
Typowe błędy przy obronie korpusu
Największe kłopoty przychodzą nie z braku szybkości, tylko z nawyków. Kilka zachowań szczególnie zaprasza cios na wątrobę lub żebra.
- „Łapanie” ciosu gołą ręką na brzuch – wielu ludzi instynktownie opuszcza dłoń i próbuje zatrzymać cios w brzuchu otwartą ręką lub przedramieniem od zewnątrz. Efekt: odkryta szczęka, spóźniona reakcja i często podwójne trafienie – najpierw w dół, potem w górę.
- Proste, sztywne nogi – brak ugięcia kolan sprawia, że całe ciało „bierze” cios jak słup betonowy. Trudniej też zrobić półkrok w tył lub w bok, więc każdy sierp na dół dochodzi głębiej.
- Zawijanie się w kulkę – przy serii ciosów w korpus wiele osób pochyla głowę do przodu, zbliżając ją do rąk agresora. Niby żebra są schowane, ale głowa wchodzi sama pod podbródkowe.
- Obrona tylko jedną stroną – ktoś uczy się świetnie bronić wątróbki, mocno spinając prawy łokieć, ale zapomina o lewej stronie. Doświadczony przeciwnik szybko „przerzuci” ataki na pływające żebra po lewej i solar.
Przy korekcji tych nawyków pomaga bardzo prosta zasada: jeśli coś mocno się rusza, coś innego ma zostać nieruchome. Gdy pracuje łokieć, dłoń pilnuje skroni. Gdy robisz krok nogą, tułów nie „pływa” bez kontroli. To uspokaja całą pozycję.
Konkrety: jak ustawić łokcie i przedramiona przeciw ciosom na dół
Osłona wątroby przy zachowaniu gardy na głowie
W obronie wątroby najważniejszy jest krótki ruch łokcia po łuku, a nie nagłe „rzucanie” ręki w dół. Schemat można rozbić na kilka kroków.
1. Pozycja wyjściowa
- Dłonie mniej więcej na wysokości policzków lub skroni, łokcie dość blisko żeber, ale bez przesadnego ściskania.
- Barki rozluźnione, broda lekko schowana, kolana ugięte.
2. Ruch łokcia do biodra
- Na cios w wątrobę prawa ręka nie odkleja się od głowy. Pracuje dół: łokieć schodzi po łuku w dół i lekko do środka, jakby chciał dotknąć czubkiem kości grzebienia biodrowego.
- Przedramię dociśnięte pod niewielkim kątem, tak aby tworzyło „daszek” nad wątrobą. Nawet jeśli pięść przeciwnika ześlizgnie się niżej, i tak trafi bardziej w twardą część łokcia i żebra.
3. Drobny skręt tułowia
- Równocześnie z ruchem łokcia wykonujesz minimalny skręt barków w lewo i lekkie obniżenie ciężaru. To sprawia, że cios zamiast w poziomie, trafia po skosie w dół po kościach.
- Głowa pozostaje za lewym barkiem i lewą ręką, które wciąż pilnują linii prostej na twarz.
Takie „domknięcie” wątrobówki można ćwiczyć powoli przed lustrem, aż ciało zrobi to odruchowo – bez szarpania ręki i bez otwierania drugiej strony.
Osłona pływających żeber po lewej stronie
Lewa strona jest mniej newralgiczna niż wątroba, ale ciosy w pływające żebra potrafią wyłączyć z ruchu na kilka dni. Obrona jest podobna, tylko lustrzana.
- Lewy łokieć schodzi po krótkim łuku w dół, jakby chciał dotknąć zewnętrznej strony lewego biodra. Nadal trzyma się blisko żeber, nie „wyskakuje” na zewnątrz.
- Prawa ręka pilnuje wtedy linii prawego sierpa na głowę. Nie ma wymiany: „albo korpus, albo głowa”. Jedna ręka się rusza, druga zostaje przy twarzy.
- Tułów obraca się lekko w prawo, dzięki czemu żebra ustawiają się pod kątem do ciosu. Nawet jeśli pięść trafi, uderzy bardziej w pochyłą powierzchnię, a nie wprost w miękką dziurę.
W praktyce ten ruch często łączy się z krótkim krokiem w tył lewą nogą lub przesunięciem ciężaru na nogę tylną. To jeszcze bardziej spłyca cios.
Ochrona splotu słonecznego przed prostymi
Splot słoneczny jest specyficzny – ciosy tam są zwykle proste i idą środkiem. Dobra wiadomość: jeśli garda na głowę jest poprawna, solar często „chowa się” sam.
Prosty sposób ustawienia:
- Łokcie blisko ciała, ale nie przyklejone. Kąt około 45 stopni między przedramieniem a tułowiem tworzy naturalny „trójkąt”, który zasłania zarówno żebra po bokach, jak i środek pod mostkiem.
- Przy ciosie prostym na korpus wykonujesz nieduże zgięcie kolan i opuszczenie ciężaru, tak aby dolne części przedramion przejęły pięść.
- Jeśli cios leci bardzo centralnie, delikatny skręt barków sprawia, że zamiast „wbić się” w środek, pięść ślizga się po przedramieniu w bok.
Wiele osób reaguje na cios w solar cofnięciem bioder do tyłu, ale zostawieniem klatki „nad piętami”. Efekt to podniesiona broda i wydłużona szyja – idealny cel dla kolejnego prostego, tym razem w twarz. Lepiej myśleć o ruchu „całego słupa” w dół niż o samym odsuwaniu brzucha.
Ruch głowy i tułowia jako dodatkowa tarcza
Wejście w cios po skosie zamiast ucieczki na wprost
Paradoksalnie, czasem bezpieczniej jest wejść lekko w stronę ciosu, niż uciekać w linię jego lotu. Dotyczy to szczególnie sierpów na żebra.
Gdy ktoś rzuca szeroki hak na twoją prawą stronę:
- Zamiast odginać się całym tułowiem w lewo (co odsłania lewą stronę głowy), można zrobić krótki krok lewą nogą do przodu i w bok, jednocześnie skręcając barki w prawo.
- Prawy łokieć schodzi wtedy do biodra, lewa ręka zostaje wysoko. W efekcie wchodzisz „pod pachę” przeciwnika, cios przejeżdża po twojej ręce i żebrach, tracąc moc.
Taki ruch wymaga trochę odwagi, bo idziesz w stronę atakującego, ale w kontrolowanych warunkach szybko przekonasz się, że kontrola dystansu po skosie jest bezpieczniejsza niż szarpanie się w tył na prostych nogach.
Mikroskręty tułowia zamiast dużych uników
Duże uniki wyglądają efektownie, lecz w chaosie ulicznej bójki rzadko są możliwe. Dużo praktyczniejsze są mikroskręty – ruchy na kilka–kilkanaście centymetrów, które zmieniają kąt przyjęcia ciosu.
Prosty schemat do ćwiczeń:
- Stoisz w gardzie, partner celuje wolnym sierpem w twoje lewe żebra.
- Nie cofasz całej klatki piersiowej, tylko skręcasz barki w prawo, jakbyś chciał prawym barkiem lekko „wejść w cios”.
- Lewy łokieć schodzi odrobinę niżej, prawa ręka zostaje przy głowie. Cios ląduje na granicy przedramienia i łokcia, a nie na gołym boku.
Po kilkudziesięciu powtórkach ciało zaczyna „szukać” takich małych korekt samo. Znika odruch gwałtownego garbienia się i oddawania głowy w zamian za ciasną, zwartą sylwetkę.

Ćwiczenia nawyków obronnych na korpus
Trening solo przed lustrem
Lustro to tani trener, który od razu pokaże, czy przy obronie korpusu nie zdradzasz głowy. Kilka prostych zadań można wykonywać nawet w małym pokoju.
1. „Przyklejone dłonie”
- Stań w lekkiej pozycji walki, dłonie na wysokości policzków.
- Przez minutę wykonuj naprzemienne zejścia łokci do bioder – raz prawa, raz lewa strona.
- Obserwuj w lustrze: dłonie mają cały czas przykrywać skronie. Jeśli któraś zjedzie poniżej linii oczu, zaczynasz od nowa.
2. Mikroskręty z ugięciem kolan
- Stój prosto, ręce w gardzie.
- Wykonuj krótkie skręty bioder i barków w prawo i lewo, za każdym razem lekko uginając kolana, jakbyś przyjmował cios w dół.
- Kontroluj, czy broda nie podnosi się do góry i czy łokcie nie „uciekają” od żeber.
Takie mini-rutyny, robione regularnie po kilka minut, sprawiają, że w stresie ciało „wystrzeli” właściwą reakcją bez zastanawiania się, gdzie dokładnie jest twoja wątroba.
Ćwiczenia z partnerem na półdystansie
Z partnerem dochodzi element nieprzewidywalności. Nie trzeba od razu bić mocno; na początek wystarczy kontakt kontrolowany, niemal „dotykany”.
1. „Kolorowe cele”
- Umówcie się na trzy strefy: głowa, prawa strona korpusu, lewa strona korpusu.
- Partner atakuje wolnymi, czytelnymi ciosami (proste na głowę, sierpy na dół), za każdym razem mówiąc kolor, np. „czerwony” – głowa, „zielony” – wątroba, „niebieski” – lewe żebra.
- Twoim zadaniem jest zareagować odpowiednim schematem obrony, ale przy każdej obronie utrzymać drugą rękę na głowie. Szybko zobaczysz, kiedy któryś łokieć „idzie za daleko”.
2. Obrona w rytmie
- Ustawcie zegarek z tykaniem lub włączcie metronom na wolne tempo.
- Na każde „tyknięcie” partner zadaje jeden lekki cios – raz głowa, raz dół, bez zapowiedzi.
- Ty nie odpowiadasz atakiem, tylko bronisz. Po kilku minutach rytm „wejdzie” w ciało, a reakcje łokci i nóg zaczną być bardziej płynne niż nerwowe.
Tego typu zabawy uczą spokojnego czytania ruchu przeciwnika, zamiast paniki i szarpania gardą w dół.
Przyjmowanie lekkich ciosów na korpus
Choć celem jest unikanie pełnych trafień, organizm musi poznać, jak to jest dostać kontrolowany cios w brzuch czy żebra. Bez tego każdy kontakt będzie zaskoczeniem.
- Partner stoi naprzeciwko, ty w gardzie, brzuch lekko napięty.
- Na sygnał zadaje delikatne ciosy prostymi w środek brzucha lub w boczne mięśnie (nie w splot i nie prosto w łuk żebrowy).
- Twoim zadaniem jest w ostatnim momencie spiąć mięśnie brzucha i wykonać nieduży skręt tułowia, tak aby cios szedł po mięśniu, nie w dziurę.
Taki trening nie powinien boleć „do łez”; chodzi raczej o oswojenie organizmu z uczuciem uderzenia i przećwiczenie reakcji „napnij–skręć”, zamiast odruchowego garbienia się.
Łączenie obrony korpusu z kontratakiem
Kontratak z krótkiego dystansu po obronie wątroby
Dobra obrona nie zatrzymuje akcji, tylko otwiera szansę na bezpieczną odpowiedź. Szczególnie widać to przy ciosach na wątrobę.
Scenariusz treningowy:
- Partner rzuca prawy sierp na twoją wątrobę.
- Ty domykasz prawy łokieć do biodra, skręcasz tułów w lewo i lekko uginacz kolana. Głowa pozostaje za lewą ręką.
Kontratak na głowę po zejściu na korpus
Najbezpieczniejsze kontry to te, które idą tam, skąd właśnie „wrócił” przeciwnik. Po ciosie na wątrobę jego bark często jest nisko, a głowa odkryta po przeciwnej stronie.
- Gdy zbierasz sierp na wątrobę łokciem i lekkim skrętem, nie „zamrażaj” bioder. Od razu po kontakcie z ręką przeciwnika wypchnij z nóg krótkiego lewego prostego na głowę.
- Nie musisz szukać nokautu. Wystarczy szybkie „pyk
